Brownie enerBio

Recenzja: Grzeszne brownie enerBIO, czyli la dolce vita z pudełka :)

Brownie enerBio

Grzech, grzech i jeszcze raz grzech! 😉 Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia jak to się stało, że sięgnęłam za pierwszym razem po to pudełko. Żeby była jasność – rzadko jadam ciasta, a jeszcze rzadziej je robię. Ale jak już się skuszę, to lubię, żeby było pyszne. To chyba oczywista oczywistość 😉 A pojęcie „pyszne ciasto” kojarzy mi się raczej z ciastem domowej roboty lub ewentualnie z dobrej restauracji. Z pewnością nie z pudełka! A tu się okazuje…, że to wegańskie brownie jest pyszne! I do tego ma przyzwoity skład.

Grzeszne brownie enerBIO, czyli la dolce vita z pudełka 🙂

Jedno brownie, trzy grzechy. Grzech 1: Pudełko.

Musicie wiedzieć, że wszelkiemu jedzeniu z proszku definitywnie mówię: NIE. Wolę nie jeść wcale, niż bawić się w małego chemika. Także… tak jak napisałam powyżej – nie mam zielonego pojęcia jak to się stało i z jakiego powodu pewnego pięknego dnia sięgnęłam w Rossmanie po pudełko z brownie. Nawet jeśli to wegańskie brownie. To musiał być jakiś bliżej niezidentyfikowany impuls nieznanej proweniencji! Działanie kosmitów, albo coś takiego. A potem co gorsza jeszcze to brownie w domu zrobiłam…

I tu niespodzianka! Zamiast kompletnego niewypału, brownie okazało się pyszne…

Tym oto sposobem Brownie enerBIO stało się od tamtej pory wyjątkiem potwierdzającym regułę 😉

Nie jem jedzenia z proszku! Z wyjątkiem Brownie enerBIO 😀

 

Jedno brownie, trzy grzechy. Grzech 2: Kalorie.

Wiadomo, że brownie do zdrowych i dietetycznych posiłków nie należy, ale i nie sięga się po brownie, żeby przed, czy po liczyć kalorie, right? To byłoby lekko schizofreniczne 😉 Nie róbcie sobie tego. Czasem trzeba sobie dogodzić bez rachunków matematycznych i rachunków sumienia. To brownie będzie idealne do tego celu. Po prostu rozkoszny grzeszek 🙂

Poza tym, prawdopodobnie jest to też jedno z najzdrowszych brownie z jakimi mieliście lub będziecie mieć do czynienia. Do tego wegańskie brownie. Taki grzeszek mniejszego kalibru, bo jak się okazuje skład jest na tyle porządny, że całkiem nieźle nadaje się do uciszania wyrzutów sumienia 😉 Poza tym, że jest to wegańskie brownie, to jeszcze bezglutenowe, a wszystkie składniki pochodzą z kontrolowanych, ekologicznych upraw. Same plusy!

Skład:

Cukier trzcinowy, skrobia kukurydziana, pełnoziarnista mąka ryżowa, łezki czekoladowe z gorzkiej czekolady 15% (cukier trzcinowy, masa kakaowa, masło kakaowe, emulgator lecytyny ze słonecznika, kakao w proszku 8%, substancja zagęszczająca: mączka chleba świętojańskiego, sól morska, wanilia burbon.

 

Jedno brownie, trzy grzechy. Grzech 3: Rozpusta.

Ten punkt zależy głównie silnej woli konsumenta 😉 Zanim zrobicie to brownie, pewnie zadacie sobie pytanie: „Czy powstrzymam się przed zjedzeniem tylko jednego kawałka?” A może pytanie powinno brzmieć:

Po co się powstrzymywać?! 😀

Na opakowaniu jest kilka możliwości wykonania tego brownie, a nawet opcja muffinek. Oraz rozmaite opcje jak np. dodatkowa czekolada. Albo podwójna czekolada. Albo jedno i drugie. Super ciągnące. Owocowe. Z orzechami. Jednym słowem można grzeszyć w różnych wariacjach!

 

brownie enerBio
Niby dlaczego nie mam tego zjeść w środku nocy?! 😉

 

Wegańskie brownie

Na zdjęciu wersja brownie, którą ja zawsze robię, czyli opcja wegańska bez mleka i jajek. W przepisie trzeba dodać margarynę – ja używam wegańskiej margaryny Alsan lub zwyczajnego masła roślinnego. Moim zdaniem można spokojnie nieco zmniejszyć ilość tłuszczu, bo wychodzi za tłuste jak na mój gust. Tym razem poszłam w ogóle na całość i zamiast mleka ryżowego dodałam mleko kokosowe. Niebo w gębie, ale warto pamiętać, że mleko kokosowe jest tłuste samo w sobie, więc można przyciąć margarynę o kolejny kawałek. Ja tego nie zrobiłam, więc miałam tłuste, lśniące, półpłynne brownie.

Zjadłam w środku nocy jeszcze ciepłe, z garścią mrożonych owoców, polane melasą z karobu 🙂

Lustereczko powiedz przecie… Kto jest mistrzem rozpusty?!

To oczywiście było pytanie retoryczne 😉

 

Konkluzja? Brownie enerBIO to przepyszne ciasto z różnymi możliwościami modyfikacji, na które warto mieć oko, gdy złapie Was ochota na coś słodkiego, a nie ma czasu/ochoty/składników/natchnienia (niepotrzebne skreślić) na pieczenie domowego ciasta. Zupełnie spokojnie i bez obciachu można je też podać nawet gościom. Zwłaszcza jak wproszą się w niezapowiedziane odwiedziny 😉  Wykonanie jest banalnie proste, a pieczenie trwa 20 min. Poziom skomplikowania: zero.

Kto ma ochotę? 🙂

Brownie enerBIO, Rossmann

400 gr, 12 – 15 pln (w zależności od promocji)

Ciekawa jestem, czy próbowaliście już kiedyś to brownie? Albo jakieś inne produkty enerBIO? Jaka jest Wasza opinia? A jeśli macie jakiś sprawdzony przepis na brownie, to chętnie wypróbuję – podrzućcie koniecznie! Zastanawiam się, czy przetłumaczenie „brownie” na -> „murzynek” jest trafne… Jak myślicie? Piszcie w komentarzach na dole!

Jeśli znasz kogo, kto może skorzystać z tej informacji i mieć ochotę na brownie, to koniecznie udostępnij! Thx! 🙂

Smacznego! Lisia Kita

Jeśli Ci się podobało, to podziel się z innymi!
  • Takie grzechy można wybaczyć 😉
    Mój ulubiony produkt z pudełka to falafale w proszku, które wystarczy zalać wrzątkiem, wymieszać i smażyć. Super skład i cena 🙂 Kupuję je w niemieckim DM lub Rossmannie (nie wiem czy są dostępne w polskim). Zawsze mam je w kuchennej szafce na awaryjny, ekspresowy obiad 🙂

    • Fakt! Kiedyś dostałam i zrobiłam takowe i pamiętam, że były niezłe, tylko nie pamiętam marki. Poszukam, bo faktycznie jak się ma „niechcęmisia” to warto mieć coś takiego w szafce 😉

  • Magdalena Kosobucka

    bardzo apetyczny opis 🙂 spróbuję go na 100% dzięki za inspirację