Karp wigilijny

Cała (NIE)prawda o karpiu wigilijnym

Karp wigilijny

Jeśli kupujesz i jadasz karpia na wigilię, to sprawa Cię dotyczy. A nawet jeśli tak jak ja jesteś weganką lub weganinem i Ciebie to nie dotyczy, to pewnie dotyczy to Twojej rodziny, albo znajomych. Karp wigilijny to największy absurd „pełnych miłosierdzia” świąt.

 

Cała (NIE)prawda o karpiu wigilijnym

Świąteczna, masowa rzeź karpi w imię źle pojętej tradycji

Co roku w Polsce przed Wigilią dochodzi do koszmaru. Koszmaru karpi. Zrywa się pospolite ruszenie pod hasłem: karp wigilijny!

Jak kraj długi i szeroki w każdym markecie, na bazarach i bazarkach, w sklepach stoją pojemniki z wodą, w których upchane są jak towar żywe karpie – traktowane gorzej niż przedmiotowo, bez minimalnego chociaż szacunku – jak ziemniaki na kilogramy i tony. Bo karpia się odmierza i sprzedaje tonami. Niestety, powiedzenie „dzieci i ryby głosu nie mają” właśnie tu widać najlepiej.

A prawda jest taka, że ryby odczuwają strach. Ryby odczuwają ból. Niestety nie słyszymy ich krzyku, więc sprawy nie ma.

Zgromadzenie setek ryb w jednym zbiorniku prowadzi do cierpienia tych zwierząt i wydzielania się hormonów stresu. Oprócz tego, taka ilość ryb, nawet w pompowanej wodzie,  po prostu się dusi, bo jest ich tam za dużo. Najczęściej jednak jedna, nie zmieniana woda stoi cały dzień, a bywa, że i kilka dni – brudna zupa bez tlenu, w której godzinami i dniami trwa agonia karpi.

Potem przychodzi człowiek i kupuje „świeżą rybkę”. Niesie do domu w siatce, gdzie ryba znowu przeżywa NIEWYOBRAŻALNE CIERPIENIE dusząc się bez wody i tlenu po drodze, jak ma nieco szczęścia to umiera. Jak nie ma, to ląduje w wannie w chlorowanej wodzie…, a receptory ryb są bardzo czułe i wrażliwe. Często takie ryby są już poranione w transporcie i w sklepie. Chlorowana woda to kolejna katorga. Dlatego też nie wlewa się kranówy do akwarium!

Tak karp wigilijny czeka na walnięcie młotkiem w łeb, trzepnięcie o blat, albo obcięcie łba żywcem. Oby raz a dobrze! Czym sobie karp wigilijny zawinił? Niczym. Jest niewinny.

Niech żyje MAGIA ŚWIĄT!

 

Karp wigilijny w roli głównej świątecznego teatru absurdu, czyli tragedia pomyłek

Prawda jest taka, że z braku wiedzy kultywuje się pseudo – tradycje rodem z  PRL-u. A to wszystko w imię tradycji świąt, religii, przyzwyczajenia (niepotrzebne skreślić), a przy okazji kreuje się również kilka tłustych absurdów. Tragedia pomyłek…

Pomyłka nr. 1. Tradycja z PRL-u

Większości osób wydaje się, że karp to stara polska tradycja, którą wypada i trzeba kultywować. To nieprawda!

Karp wigilijny, jako masowy „rarytas” został zaszczepiony za komuny! Ta „tradycja” ma zaledwie kilkadziesiąt lat i wykluła się na gruncie czysto polityczno – gospodarczym. Nie ma nic wspólnego ze starymi tradycjami świętowania, czy religią.

Kar został rozpropagowany przez ministra przemysłu w rządzie Cyrankiewicza, Hilarego Mincla. Karpia hodowało się łatwo i szybko, więc mówiąc pokrótce, łatwo i szybko można było nim zapchać narodowi usta i wykarmić ciżbę.

„Karp stał się popularny w czasie komunizmu za sprawą Hilarego Mincla, ówczesnego ministra przemysłu w rządzie Józefa Cyrankiewicza, który ogłosił i wprowadził w życie hasło: „karp na każdym stole wigilijnym w Polsce”. Można pomyśleć zacna idea, zgodna z kierunkiem rozwoju epoki, dbająca o dobro społeczne a przede wszystkim odpowiadająca na potrzeby obywateli. Karp mało wymagający i łatwy w hodowli szybko stał się dostępny w całym kraju. Sprzedawano go i rozdawano z zakładach pracy – dlaczego żywego? Bo żywa ryba się nie psuje i łatwiej ją przetransportować. Tak powstała tradycja kupowania karpi i przynoszenia ich do domu.” Źródło. 

Nowa świecka tradycja niczym z Barei, niestety karpiom nie jest do śmiechu, bo mimo, że w sklepach i na stołach wszelakiego jedzenia mamy już w bród, do wyboru do koloru, to nadal karpie idą na tony -hodowane, sprzedawane i zabijane w haniebny sposób.

Pomyłka nr. 2. Smak karpia

Najgorsze ze wszystkiego jest to, że naprawdę bardzo wielu ludziom karp o prostu nie smakuje! A ponieważ wydaje im się, że to nie wiadomo jaka prastara świąteczna tradycja, to bezmyślnie robią „to co wszyscy”, kupują, mordują. A potem nie jedzą, albo jedzą o małym kawałku wmuszając w siebie z największym obrzydzeniem, bo karpia „czuć mułem”. W efekcie w wielu domach dania z karpia zostają niezjedzone do końca i kilka dni później się je wyrzuca. Po co to wszystko?! Po to odbiera się życie zwierzęciu, żeby go potem wyrzucić na śmietnik?

Tutaj warto też dodać, że karp hodowlany to naprawdę nic zdrowego. Hodowcy na święta hodują je w przepełnionych stawach na tony. Nierzadko dostają antybiotyki, żeby w stłoczeniu nie chorowały, karmę na sztuczne utuczenie i hormony, żeby w krótkim czasie wyhodować jak największą ilość ryb. Liczy się przecież ile ton się sprzeda, a nie zdrowie kupującego i dobrostan ryb.

Ryby już często w stawach są hodowane w stłoczeniu, w warunkach permanentnego stresu, w tym czasie często są kilkukrotnie odławiane i przekładane. A na końcu ich życia czeka je wielogodzinna, wielodniowa gehenna i cierpienie, które ma swój koniec na wigilijnym talerzu.

Ludzie zjadają sztucznie wyhodowanego, nafaszerowanego bukwieczym karpia, przesiąkniętego hormonami stresu, które również mają wpływ na smak mięsa karpia (podczas reakcji stresowej wydziela się kwas mlekowy), jak również na ludzkie zdrowie. Mniam – pycha…

Oprócz samego karpia i materii fizycznej, ludzie przyjmują i „zjadają” też ból, cierpienie i śmierć, co na poziomie duchowo – energetycznym jest o prostu katastrofą i pochłaniającą czarną dziurą.

„Nie zabijaj… „ Tak?

Pomyłka 3. Miłosierdzie i empatia

Jak to wszystko się ma do świątecznego miłosierdzia? Empatii? To wszystko osoby religijne robią, żeby uczcić narodziny Jezusa?

Nawet jeśli należysz do wyjątków, którym karp wigilijny smakuje, to zamiast kupować te zwierzęta i wspierać cały ten koszmarny proceder i cierpienie swoim portfelem, czy nie lepiej okazać prawdziwe miłosierdzie i po prostu powstrzymać się od kupowania i jedzenia karpia?

Czy nie warto zrobić prawdziwie tradycyjną postną wigilię? Jest tyle niesamowitych, oryginalnie postnych dań w tradycji wigilii staropolskiej, które czekają na ponowne odkrycie.

Na dobry początek możesz też spróbować ze ściągi – 12 tradycyjnych wegańskich (stuprocentowo postnych!) potraw, a oprócz tego w internecie znajdziesz setki cudownych wegańskich przepisów na rozmaite potrawy na kolację wigilijną. Osobiście, mam już taką ilość dań na liście do wypróbowania, że starczy mi na następne kilka lat!

Karp wigilijny

Poszerzaj wiedzę!

Kultura i tradycja jest tworzona przez ludzi – to znaczy, że przez każdego z nas. To stale ewoluuje i się zmienia. Nie robimy już tego co nasi przodkowie 500, 300, czy nawet 100 lat temu. I każdy ma na to swój mały wpływ. Ty, ja, Pani i Pani. Każdy swoimi małymi wyborami kreuje rzeczywistość.

To jest proste.

Jeśli w Twojej rodzinie przestanie się zabijać karpia na Wigilię i go podawać, to kolejne pokolenie nie będzie już tego robić.

Jeżeli nie pasuje Ci jakąś tradycja, a już szczególnie z powodów etycznych – nie rób tego.

Masz prawo mówić NIE i zmieniać świat w lepsze miejsce.

A przede wszystkim czytajmy! Poszerzajmy wiedzę. Większość zła tego świata wynika z niewiedzy. Wiele tradycji, zwyczajów i obyczajów ludzie robią, bo … tak się robi, tak wszyscy robią, nie wiedząc dlaczego to właściwie się tak robi, nie zadając sobie trudu poszerzenia wiedzy.

Skąd? Po co? Dlaczego?

Warto zadawać takie pytania i dowiadywać się więcej – choćby jak w tym przypadku o prawdziwych staropolskich i słowiańskich tradycjach. Nie mówiąc o tym, że to bardzo ciekawy temat!

A może zamiast karpia wigilijnego, warto przywrócić inne zapomniane polskie tradycje? Jest tego naprawdę mnóstwo, a to obecnie bardzo ubogo wygląda… Karp rodem z komuny i „Kevin sam w domu”?!

 

Karp Wigilijny
Źródło: „Kampania Jeszcze żywy karp”

 

Tutaj kilka ciekawych artykułów, którymi się wspierałam, a dzięki którym można poszerzyć wiedzę:

http://zeszytyprawzwierzat.org.pl/ryby-odczuwaja-bol-bez-dyskusji/

http://m.newsweek.pl/historia/historia-karpia-na-wigilii-tradycja-swiateczna-a-prl,artykuly,277397,1.html

http://www.blog.viva.org.pl/2014/12/23/bog-sie-rodzi-karp-umiera/

http://www.otwarteklatki.pl/ryba-tez-zwierze/

http://vege.com.pl/2016/12/14/karpie-czuja-bol/

http://www.wegetarianie.pl/Article1346.html

http://empatia.pl/blog/2015/12/20/zrob-to-dla-karpia/

http://ekostraz.pl/portal/karp

http://www.ekologia.pl/wywiady/zostawcie-karpia-w-spokoju-wywiad-z-jackiem-bozkiem-z-klubu-gaja,21139.html

http://www.jeszczezywykarp.pl/o-kampanii

 

To co możesz zrobić dla karpia?

  • Nie kupuj i nie jedz karpia.
  • Jeśli zobaczysz karpie sprzedawane w złych warunkach, stłoczone, w brudnej wodzie, chore, martwe, leżące bokiem – to to jest przestępstwo! Reaguj na okrucieństwo i cierpienie. Zrób zdjęcia. Zgłoś to na policję, albo do Straży Miejskiej (EkoPatrol), do Straży dla Zwierząt lub innej fundacji działającej w Twoim rejonie.
  • Wydrukuj ten wpis i daj do przeczytania babci, cioci, mamie. Namawiaj do rezygnacji z „tradycji”. Nawet jeśli nie zrezygnują z karpia od razu, może sprawa zakiełkuje na przyszłość.
  • Przyrządź i przynieś wegańskie potrawy na zastępstwo.
  • Udostępnij ten wpis!

Dajcie znać co o tym sądzicie – tradycyjnie w komentarzach na dole.

Miłego dnia! Lisia Kita

Jeśli Ci się podobało, to podziel się z innymi!
  • Ileż ja się nagadałam w domu na ten temat! Muszę dać rodzicom do przeczytania Twój artykuł. Jedno jest pewne, moje dzieci nie będą znały tradycji przyrządzania karpia.