Polskie Bezdroża

Polskie Bezdroża. Sierpniowa włóczęga 4×4.

Polskie Bezdroża

Jak zagospodarowaliśmy przedłużony weekend sierpniowy? W tym roku świąteczny dzień 15 sierpnia wypadł w poniedziałek, dzięki czemu, razem z weekendem zyskaliśmy 3 dni wolnego. Dodatkowy wolny dzień do wykorzystania w sierpniu to miła rzecz i nigdy nim nie gardzimy. Dla nas ekstra dzień jest na wagę złota i zawsze staramy się go konstruktywnie wykorzystać. Konstruktywnie w naszym języku to synonim słów podróżować, włóczyć się, zwiedzać 😉 W zeszłym roku w tym terminie cieszyliśmy się nieco dłuższym pobytem na Mazurach – o tym właśnie wyjeździe wspominam we wpisie o malowaniu.

W tym roku, mając do dyspozycji tylko trzy dni, postanowiliśmy wybrać się na Sierpniową Włóczęgę autem terenowym z firmą Polskie Bezdroża, która organizuje turystyczne trasy dla wszystkich chętnych z napędem 4×4. Muszę od razu zdradzić, że nie jest to nasz pierwszy wyjazd z Anią i Kosą z Polskich Bezdroży, więc tak naprawdę to nie spociliśmy się wymyślając gdzie tu jechać, tylko po prostu postawiliśmy na pewniaka. Wiedzieliśmy z góry, że jak zawsze bardzo fajnie spędzimy ten czas i wykorzystamy go tak jak lubimy najbardziej. Oto niewielki procent tego co widzieliśmy, bo de facto zdjęć było z dziesięć razy tyle.

A na czym w ogóle polega taka Sierpniowa Włóczęga?

Polskie Bezdroża
Przeprawa przez pole kukurydzy

 

Sierpniowa Włóczęga 2016 to trzydniowa trasa po Mazowszu, pokonywana autem terenowym, czyli z napędem 4×4. Jest to trasa typowo turystyczna, a nie przeprawowa, czyli jeździmy, zwiedzamy, podziwiamy przyrodę, ale nie walczymy w błocie. Trasę pokonujemy według wskazań specjalnie opracowanego roadbooka, więc najlepiej, jeśli w aucie jest chociaż dwuosobowa ekipa – kierowca i nawigator (to ja!). Ale są też osoby, które jeżdżą solo. Jak takie nawigowanie wygląda? Roadbook podzielony jest na kratki z zamieszczonymi odległościami oraz piktogramami ilustrującymi w sposób symboliczny punkt w terenie, do którego trzeba dojechać. Jeździmy od punktu do punktu określoną odległość i za każdym razem restartujemy metromierz na zero. Nad prawidłowym poprowadzeniem kierowcy czuwa nawigator. Czyli przykładowo mówię do Wilka, który prowadzi:

– Dziewięćset metrów, na rondzie prosto, restart.

– Tysiąc trzysta, zjazd z asfaltu na polną, na lewo przy kapliczce, restart.

– Czterysta pięćdziesiąt, zwrot na godzinę 17, w słabo widoczną leśną, restart.

I tak dalej, przez trzy dni, około 120 km dziennie. Jak wygląda taki roadbook przygotowany przez Polskie Bezdroża, możecie zobaczyć poniżej na zdjęciu. Ale sam roadbook to nie koniec zabawy, bo dodatkowo można jeszcze szukać przygotowanych fotozagadek, które jak się okazuje nieźle podsycają ducha rywalizacji. Dostajemy od Ani i Kosy kartkę ze zdjęciami fragmentów rozmaitych obiektów, które można zobaczyć po drodze na trasie. Jeśli uda się zauważyć któryś obiekt, zaznaczamy numerem kratki z roadbooka. To wcale nie jest takie łatwe prowadzić, nawigować i szukać zagadek! Trzeba być uważnym i spostrzegawczym, no i nie da się ukryć, że im więcej osób w aucie tym przewaga wzrasta. Na zwycięzców czekają nagrody, a same zagadki to świetna zabawa oraz gorący temat spotkań z innymi uczestnikami na trasie i wieczorami przy ognisku. A dokąd w ogóle jedziemy?

Polskie Bezdroża
Tak wygląda roadbook

 

Polskie Bezdroża
Szukamy zagadek

Dokąd zabiorą nas Polskie Bezdroża?

Tegoroczna Sierpniowa Włóczęga została opracowana przez Polskie Bezdroża po północno – wschodnim Mazowszu. Trasa przebiegała przez sielskie mazowieckie krajobrazy. Ale oddajmy głos organizatorom:

„Przez trzy dni będziemy pokonywać mazowieckie polne drogi i leśne dukty, zwiedzając najpiękniejsze i najbardziej klimatyczne miejsca, starannie unikając jazdy asfaltem. Wieczorem rozbijemy namioty i przy blasku ogniska poprowadzimy długie Polaków rozmowy.”

Tak było, jak tam byłam, cydr i herbatę piłam! Przez bite trzy dni eksplorowaliśmy zakątki Mazowsza – od zabytków po czystą przyrodę. Zobaczcie gdzie się włóczyliśmy, co widzieliśmy i jak cudownie spędziliśmy czas. Zapraszam na fotorelację z Sierpniowej Włóczęgi!

Dzień 1.

Naszą trasę rozpoczęliśmy w okolicach Mińska Mazowieckiego. Zbiórka, śniadanie i w drogę!

Polskie Bezdroża
Opuszczamy asfalt, a przy drodze słynne mazowieckie wierzby
Polskie Bezdroża
Mijamy też bezpańskie jabłonie, kiedyś tu był sad…

 

Spotykamy też całe tuziny bocianów i tabuny Maryjek. Bardzo lubię kapliczki z Maryjkami i fotografuję je do swojego zbioru, a ponieważ jakby nie było, to dzięki jej świętu (Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny) my mamy ekstra dzień wolny do wykorzystania, to zamieszczam kilka z kilkudziesięciu zdjęć kapliczek sfotografowanych po drodze.

Polskie Bezdroża
Bocian pod napięciem, a obok Maria od Recyklingu, czyli śmieci zamiast kwiatów – nowa świecka tradycja?
Polskie Bezdroża
Panna bez zmazy, Pani na włościach i Panienka na spacerze
Polskie Bezdroża
Co dwie głowy to nie jedna – wiadomo, że podwójnie lepiej działa

 

Po drodze mijamy wioski, mniej lub bardziej nowoczesne. Udaje się zobaczyć trochę starych drewnianych domów.

Polskie Bezdroża
Dziewnanna, a obok architektura tradycyjna, kontra nowoczesna

 

Polskie Bezdroża
Piękne rumianki, a obok życie wsi na tapecie
Polskie Bezdroża
Fenomen! Dwugłowy pies i do tego uśmiechnięty!
Polskie Bezdroża
Niebezpieczne miejsce, czyli rozstaje, ale droga zaprasza. Krzyż jest, więc diabła ni ma – można jechać.
Polskie Bezdroża
Przejeżdżamy przez piękne wrzosowiska
Polskie Bezdroża
Dywan – made in Nature. Wszędzie uwijają się bąki
Polskie Bezdroża
Kwiatuszki wrzosów są urocze

 

Koniec żartów. Zagłębiamy się w leśne ostępy i mazowieckie dżungle.

Polskie Bezdroża

Polskie Bezdroża

Polskie Bezdroża

Polskie Bezdroża
Udało się przedrzeć przez lasy. Słońce! Niebo! Dzikie bizony, z jednym wyjątkiem, mają nas w poważaniu

 

Dojeżdżamy do Kościoła św. Leonarda w Liwie oraz do Zamku Książąt Mazowieckich. Kościół jest neogotycki, więc nie będziemy się nad nim rozwodzić, ale jedna rzecz jest tam naprawdę godna uwagi i pochwały. W okół kościoła rosną stare drzewa, a przed każdym umieszczone są żeliwne tabliczki z rymowankami o poszanowaniu drzew i przyrody. Takie nauki popieramy!

Polskie Bezdroża
Nie mam nic do dodania!

 

Zamek Zbrojownia Liw to najstarszy zachowany zabytek architektury na pograniczu mazowiecko – podlaskim. Jego początki sięgają XI-XII w i jako gród ochraniał przed najazdami Jadźwingów, Rusinów i Litwinów. Ale to tylko początek jego fascynującej historii. Straszy tutaj też Żółta Dama – jeśli ktoś lubi duchy. Mieliśmy szczęście, bo całkowitym rzutem na taśmę trafiliśmy na turniej rycerski. Ponieważ zamek już kiedyś zwiedziliśmy, to mogliśmy bez wyrzutów sumienia oddać się igrzyskom dla ludu 🙂 Dzielni rycerze tak się naparzali, że aż miło było popatrzeć! Pióra leciały, poszło ogrodzenie, a gawiedź aż pokrzykiwała z podekscytowania. Kiedy już wyłuskałam z kurzawy swojego wybranka, któremu zaraz miałam zarzucić chustę na łeb i wrzasnąć: „mójcion!” (ten w biało – czerwonym na zdjęciu poniżej), to przyszedł Wilk, zgarnął mnie w dalszą drogę i cały romantyczny plan diabli wzięli.

Zamek w Liwie
Zamek w Liwie
Polskie Bezdroża
Lud oczekuje obiecanych igrzysk
Polskie Bezdroża
Chłopaki – nie oszczędzać się! Mójcion!

 

Ruszamy dalej w drogę podziwiając mazowieckie krajobrazy i wybałuszając oczy w poszukiwaniu zagadek.

Dzika róża
Zaczynają się jesienne kolory
Bociany
Policz bociany

 

Docieramy do Węgrowa. W Węgrowie koniecznie trzeba zerknąć na Kościół farny z XVI wieku. Ciekawostką wartą odnotowania jest informacja, że w zakrystii znajduje się słynne Zwierciadło Twardowskiego, którym czarnoksiężnik czynił swe magiczne sztuczki. Przeglądały się w nim ponoć takie sławy jak Zygmunt August i sam Napoleon. Wieść gminna niesie jednak, że zwierciadło przynosi nieszczęście, więc uznaliśmy, że lepiej nie kusić losu i nie skorzystaliśmy. Ciekawe, czy aby proboszczowi nie szkodzi? 😉 W Węgrowie warto też zwrócić uwagę na architekturę – kamienice na rynku oraz mnóstwo zachowanych starych, drewnianych domów w samym miasteczku.

Kościół Farny Węgrów
Kościół Farny Węgrów. Jeśli ktoś ma ochotę zobaczyć swoją przyszłość w Zwierciadle Twardowskiego, to do zakrystii. Przypuszczam, że takie atrakcje za friko nie chodzą i trzeba będzie dać księdzu co łaska 😉
Węgrów
Barokowy „Dom Gdański” z XVIII w. Służył jako dom maklerski i zajazd na trasie z Liwu do Drohiczyna.
Drewniane domy Węgrów
Drewniane domy Węgrów
Drewniane domy Węgrów
Drewniana „plomba” na rynku
Drewniane domy Węgrów
Urocza uliczka ze starymi drewnianymi domami

 

Ruszamy dalej – przed nami góry, lasy i morza!

Polskie Bezdroża
Przez chwilę jedziemy w konwoju
Polskie Bezdroża
Znowu rozdroże, szybka fotka z Marią i w drogę
Polskie Bezdroża
Postawa godna upamiętnienia. Na elewację zabrakło, ale kapliczka piękna.
Polskie Bezdroża
Zapuszczamy się w interior, dżungla porasta opuszczone domy…
Polskie Bezdroża
Tubylcy z dystansem do siebie 🙂
Polskie Bezdroża
Czy to jeszcze las, czy już sztuka abstrakcyjna?
Polskie Bezdroża
Dla mniej wymagających koneserów jest i pejzarz

 

Po drodze w roadbooku jest jeszcze Treblinka, którego to miejsca nie zwiedzamy, bo już zrobiliśmy to kiedy indziej. A to zdecydowanie nie są rzeczy, które ogląda się po kilka razy. Za to zatrzymujemy się jeszcze przy sanktuarium w Prostyniu, gdzie można obejrzeć bardzo nietypowy kościół neoromański. Jest też ciekawa kapliczka poświęcona Św.Annie z cwanym napisem, który szedł jakoś tak: „Święta Anno poproś wnuka, niech każdy znajdzie czego szuka”. Ładnie to tak babcię Jezusa wkręcać, żeby go namówiła, żeby spełniał nasze życzenia?! 😉

Dzień chyli się ku zachodowi, a my – jak zwykle na końcu – docieramy nad rzekę Bug na nasze miejsce biwakowe. Jest zjawiskowe! Piękne, bogate gatunkowo łąki nadbużańskie, skarpa, na której nocujemy i rzeka w dole – czego chcieć więcej? Mazowsze jest przepiękne…

Polskie Bezdroża
Rozbijamy nasze cygańskie obozowisko
Polskie Bezdroża
Sypialnia z widokiem za tysiąc dolców
Polskie Bezdroża
Pocztówki znad Bugu
Polskie Bezdroża
Bug o zmierzchu

 

Obozowisko rozbite, więc można się oddać zasłużonemu relaksowi. Trzeba się posilić i popić, bo nie ma lekko – po całym dniu jeżdżenia przed nami jeszcze nocne Polaków rozmowy przy ognisku.

Polskie Bezdroża

Polskie Bezdroża

Polskie Bezdroża

 

Dzień 2.

Mimo intensywnego dnia poprzedniego i czuwania przy ognisku, zaczynamy dość wcześnie. Wstajemy z kurami, żeby złapać wschód słońca nad Bugiem. Wszyscy jeszcze śpią w najlepsze. Cisza. Wschód jest nazwijmy to… minimalistyczny. Ale za to udaje się uchwycić piękne poblaski na chmurach i ich odbicia w wodzie, mgły pełzające po brzegu oraz wodnego stwora, który narobił strasznego rabanu jak wychyliliśmy się z namiotu. Bóbr, wydra? Nie wiemy, więc wracamy do namiotu przespać się z tym problemem jeszcze ze dwie godzinki.

Polskie Bezdroża
Świt nad Bugiem
Polskie Bezdroża
Co to za stwór wodny?
Polskie Bezdroża
Przejaśnia się, mgły odpełzają
Polskie Bezdroża
Coraz bliżej dnia
Polskie Bezdroża
Znowu przepiękna abstrakcja
Polskie Bezdroża
Dwie godziny później. Śniadanie na trawie – Manet zazdrości zza światów.
Polskie Bezdroża
Kadr ze świata łąki
Polskie Bezdroża
Hmm… Motyl po przejściach?

 

No ale – śniadanie śniadaniem, a obowiązki czekają. Po zjedzeniu wegańskiej, biwakowej wersji english breakfast, czyli fasolki w sosie pomidorowym, kiełbasek sojowych i pomidorków jesteśmy gotowi na nowy dzień. Koniec guzdrania, trzeba zwijać obozowisko i ruszać w drogę po nowe przygody!

Polskie Bezdroża
Jedziemy wałami nadrzecznymi
Polskie Bezdroża
Lasami
Polskie Bezdroża
Maria jako Calineczka, dzikie mustangi i Kościół w Broku

 

Sam Brok i jego okolice postanawiamy zostawić sobie na kiedy indziej na dogłębniejszą penetrację na rowerach, bo jak się okazuje jest tam sporo do obejrzenia. Zatrzymujemy się tylko obejrzeć kościół parafialny Św. Andrzeja Apostoła, ale z zewnątrz bo akurat trwa msza. Ruszamy dalej. Po drodze przejeżdżamy przez wieś Sieczychy, gdzie w akcji „Taśma” w 1943 roku zginął Tadeusz Zawadzki „Zośka” wsławiony akcją pod warszawskim Arsenałem. Stajemy też przy niesamowitym drewnianym kościółku w Porządziu, który został wzniesiony ze starych desek pozyskanych z innego, zniszczonego kościoła.

Polskie Bezdroża
Kościół w Porządziu
Polskie Bezdroża
Czy tylko mnie niepokoi to jedno niebieskie oko?

 

Po dalszych nieprzebranych kilometrach docieramy do Bagna Pulwy. Z opisu w roadbooku:

„Do końca XIX w. Pulwy były tajemniczym nieprzebytym bagnem, zresztą kurpiowskie słowo „pulwy” oznacza właśnie bagno. Kiedyś uznawano je za „obszar niczyj” – stanowiły granicę geograficzną i utrudniały kontakty między ludźmi mieszkającymi po ich obydwu stronach. I tak na zachód od wielkich mokradeł przez stulecia rozwijała się kultura Mazowsza, a na wschód od nich kultura podlaska. Prawdopodobnie najpierw istniało w tym miejscu wielkie jezioro, które było starorzeczem pra-Narwi, a następnie przekształciło się w mokradło, które od lat 30. XXw. było sukcesywnie meliorowane i osuszane. Do tej pory znajdują się tu głębokie pokłady torfu, w niektórych miejscach sięgające nawet 6m miąższości.”

Obecnie Pulwy to 60 km2 łąk o niesamowitej bioróżnorodności. Zatrzymujemy się na dłużej pokontemplować kwietne łąki, a mnie ciekawi, czy nocą udałoby się tu spotkać jakieś wodno – bagienne słowiańskie upiory…?

Polskie Bezdroża
Tablica informacyjna przy Bagnie Pulwy
Polskie Bezdroża
Z perspektywy łąki
Polskie Bezdroża
Piękne dywany kwiatowe
Polskie Bezdroża
Mogłabym siedzieć na tych łąkach cały dzień
Polskie Bezdroża
Te krowy mają chociaż tyle z życia

 

Musimy ruszać dalej, komu w drogę temu czas. Czeka nas jeszcze sporo atrakcji.

Polskie Bezdroża
Chciałabym, żeby wszystkie domy na wsiach wyglądały tak, a nie w stylu „Klocek polski” z pustaków i betonu.
Polskie Bezdroża
Brawo dla tych Państwa za pielęgnowanie odchodzących tradycji
Polskie Bezdroża
Znowu wbijamy się w interior, gdzie nieprzebyte puszcze, zdradliwe bagniska i tylko Maria daje nadzieję, że jakoś to będzie
Polskie Bezdroża
Droga zamienia się w błotne koleiny…
Polskie Bezdroża
Ten samotny, bezimienny nagrobek w środku lasu nie wróży najlepiej…

 

Udało się! Żyjemy. To nasi na poboczu! Najwyraźniej wszystkim dała się we znaki ta mrożąca krew w żyłach przeprawa. Odpoczywamy na pikniku podnosząc sobie poziom cukru samymi niezdrowymi rzeczami, ale należy nam się!

Polskie Bezdroża
Spontaniczny piknik i odpoczynek po mrożących krew w żyłach przeprawach

 

Po takich przeżyciach, reszta dnia to betka. W roadbooku mamy do obejrzenia „Kuźnię Kurpiowską”, czyli chatę – izbę pamięci kultury Kurpi Białych, ale niestety jest zamknięta. Kolejny przystanek to Rezerwat Stawinoga, którego sercem są stare stawy rybne, a swoje miejsca lęgowe ma tu ok 25 gatunków ptaków. Robię solidny spacer, ale brzegi są tak zarośnięte wysokimi trzcinami, że ptaki owszem słyszę, ale niewiele widzę. Jednak zapisujemy to miejsce na przyszłość. Kiedyś zjawimy się tam rankiem, z drabiną i aparatem z solidnym zoomem i nic się przed nami nie ukryje. Po drodze mijamy widoki jak z Mazur, zatrzymujemy się jeszcze na chwilę w lesie z dziwnymi kształtami sosen i spotykamy truskawkę mutanta.

Polskie Bezdroża
Las poskręcanych sosen
Polskie Bezdroża
Mazury na Mazowszu
Polskie Bezdroża
Zmutowana truskawa

 

Dzień zbliża się ku końcowi, a my docieramy do agroturystyki „Żabi raj” gdzie dziś nocujemy. Rozkładamy obozowisko i przy obowiązkowym ognisku nasz tabor 4×4 odpoczywa po kolejnym dniu pełnym wrażeń. Nadchodzi wyczekiwana chwila rozstrzygnięcia konkursu spędzającego sen z powiek załogom. Powietrze aż skrzy od napięcia, ludzie obgryzają palce do kości. Okazuje się bowiem, że zagadki były więcej niż podchwytliwe. Wygrywa Mariusz z przewagą jednej fotozagadki, z zaraz za nim… my! Drugie miejsce na pudle. Bardzo dobrze – dostatecznie! Brawo my!

Polskie Bezdroża
Kosa właśnie puszcza najnowszą wersję niewidzialnego latawca 😉
Polskie Bezdroża
Wieczór oficjalnie rozpoczęty
Polskie Bezdroża
Natura poskąpiła nam wchodu słońca, ale zachód niczego sobie
Polskie Bezdroża
Nie ma to jak przy ognisku

 

Dzień 3.

Dzień trzeci i ostatni. Dziś już wolniejsze tempo i celebrujemy śniadanie do granic niemożliwości. No ale w końcu trzeba zebrać du…szę w troki, spakować manatki i ruszyć w drogę. W końcu istotą włóczęgi jest podążanie przed siebie, a nie siedzenie na czterech literach.

Polskie Bezdroża
Koń pociągowy kontra konie mechaniczne
Polskie Bezdroża
Wiatraczek. Kto, kiedy, po co?

 

Pierwszym dłuższym przystankiem tego dnia jest Twierdza Modlin. Jest to kompleks zabytkowy na ogromną skalę i żeby tak naprawdę odhaczyć to miejsce jako zwiedzone i poznać jego historię, to trzeba by wybrać się tam na cały dzień z przewodnikiem. Dziś tyle czasu nie mamy, więc decydujemy się na niewielki spacer oraz na wejście na Wieżę Tatarską skąd podziwiamy rozległą panoramę zbiegu dolin Wisły i Narwi. Niesamowite! W oddali na wyspie u zbiegu obu rzek widać imponujące ruiny spichlerza zbożowego. Jest klimat! W roadbook’u wyczytujemy ciekawostkę, że spichlerz „zagrał” w „Panu Tadeuszu” Wajdy Zamek Horeszków. No proszę.

Twierdza Modlin
Twierdza Modlin
Twierdza Modlin
Twierdza Modlin
Twierdza Modlin
Twierdza Modlin – Spichlerz zbożowy

 

Zostawiamy Twierdzę Modlin za sobą, zostawiając jej solenną obietnicę, że wrócimy i zeksplorujemy ją do ostatniej cegły. Przy wyjeździe zatrzymuję się jak zahipnotyzowana przy „restauracji” znajdującej się na wjeździe do Twierdzy. To jest zagadka z prawdziwego zdarzenia! Dlaczego „restauracja” przy historycznym obiekcie jakim jest Twierdza Modlin nazywa się „Akwarium”? Dlaczego serwuje pizzę z pieca, skoro nazywa się „Akwarium”? Dlaczego na banerze jest delfin? Ani delfiny nie żyją w Narwi, ani w Wiśle, ani nawet w akwarium i z tego co mi wiadomo pizzy nie żrą. Pizza z akwarium też raczej dobrze nie brzmi… Pytaniom nie było końca! Kto rozwiąże ten rebus?

Polskie Bezdroża
Schizofrenia reklamowa, czyli bogowie marketinga 😉

 

Ruszamy dalej przepiękną drogą wzdłuż nadwiślańskich wałów kierując się w stronę Kampinoskiego Parku Narodowego.

Polskie Bezdroża
Nadwiślańskie wały
Polskie Bezdroża
Piękna przyroda: drzewa w Kampinosie, ogromna nadwiślańska wierzba i bodziszek łąkowy
Bocian
Podglądamy bociana

 

Po drodze zajeżdżamy pod neogotycki Kościół św. Małgorzaty Dziewicy i Męczennicy w Leoncinie. Z ciekawostek w roeadbooku dowiadujemy się, że w przysiółku Leoncina urodził się wielki pisarz i noblista – Isaak Bashevis Singer! Coś takiego! Kolejnym naszym przystankiem jest chyba nieco zapomniany, stojący na skarpie wiślanej pomnik Obelisk w Śladowie, upamiętniający bohaterską obronę polskiej piechoty i cywilów w 1939 roku w czasie Bitwy nad Bzurą. Następnie, kilka chwil późnej trafiamy na stary drewniany kościółek w Nowym Secyminie, niestety zamknięty. Udaje mi się znaleźć informację, że jest to kościół, dawny zbór mennonicki (luterański) p.w. Narodzenia NMP, budowany w 1923 r. Obecnie pełni rolę Sanktuarium Matki Bożej Radosnej Opiekunki Przyrody. Sic!

Kościół w Nowym Secyminie
Kościół w Nowym Secyminie

 

Ruszamy dalej, ale daleko nie ujeżdżamy, bo oto po drodze, w zupełnych chaszczach odkrywamy pozostałości starego cmentarza ewangelickiego w Piaskach Duchownych. Okazuje się, że to cmentarz osadników holenderskich, zwanych Olędrami sprowadzonych tu i osadzonych w 2 poł. XVIII wieku. Ciekawa historia! – do przeczytania na tablicy poniżej. A jeszcze niżej kilka płyt nagrobnych, które udało nam się zobaczyć w trawie i chwastach.

Cmentarz Ewangelicki Piaski Duchowne
Cmentarz Ewangelicki Piaski Duchowne

Cmentarz Ewangelicki Piaski Duchowne

Cmentarz Ewangelicki Piaski Duchowne

Cmentarz Ewangelicki Piaski Duchowne

Po dłuższej chwili zadumy ruszamy dalej w drogę. Przed nami krajobrazy jak z bajki, nic tylko siedzieć i malować oraz przepiękny kościół – bazylika obronna św. Rocha w Brochowie. Pierwsza wzmianka o tej miejscowości i kościele pochodzi z 1113 roku!

Polskie Bezdroża
Mazowieckie pejzarze
Polskie Bezdroża
Rewelacyjne miejsce na piknik…
Kościół w Brochowie
Kościół w Brochowie

 

Po obejrzeniu kościoła jedziemy dalej. Natura w pełnej krasie: jak okiem sięgnąć łąki, słynne mazowieckie wierzby, a nawet niespodzianka – natykamy się na taki oto tłuściutki krzaczek marihuany… Na konopię samosiejkę mi to nie wygląda 😉

Polskie Bezdroża

Późnym popołudniem docieramy do ostatniego punktu wycieczki, czyli Żelazowej Woli.  Miejsca urodzin fryderyka Chopina jaby ktoś nie wiedział. Bo kto to Chopin, to wiecie – prawda? 😉 Jesteśmy tu pierwszy raz od czasu rewitalizacji obiektu i jesteśmy absolutnie zachwyceni. Nie ma zbyt wielu turystów o tej porze więc możemy się cieszyć parkiem i odbyć romantyczny spacer bez zbytnich zakłóceń. Wszędzie poukrywane są głośniki skąd rozbrzmiewa muzyka sławnego kompozytora. Cudowne zakończenie Sierpniowej Włóczęgi!

Żelazowa Wola
Żelazowa Wola – dom urodzenia Chopina
Żelazowa Wola
Żelazowa Wola – Park

 

The End

Epilog

Okazało się, że to jeszcze nie był koniec naszych przygód. Zmutowane truskawki giganty, jednookie Jezusy i niewidzialne latawce to pikuś. Wracając do domu udało nam się zobaczyć na polu… pawia albinosa. A nawet uwiecznić go na zdjęciu. W związku z powyższym, stanowczo dementujemy jakikolwiek związek pawia z tłustym krzaczkiem spotkanym parę godzin wcześniej.

Paw
Paw albinos

 

Jak widzicie wyjazd za przysłowiową miedzę może być równie fajny jak dalsze wyprawy. Mazowsze jest piękne, ciekawe i można tu znaleźć mnóstwo interesujacych miejsc do odkrycia. Ciągle nas zaskakuje! Dziękujemy Ani i Kosie za fajnie wspólnie spędzony kolejny już wyjazd i opracowanie tak ciekawego roadbooka. Do zobaczenia na następnej trasie!

A jeśli jesteście ciekawi co jeszcze fajnego organizują Polskie Bezdroża, to zajrzyjcie do nich na stronę http://www.polskiebezdroza.pl/ i FB

Jak Wam się podobała taka wycieczka? Pewnie znacie też różne inne ciekawe miejsca na Mazowszu (ale nie tylko!)? Podzielcie się informacją w komentarzu, chętnie skorzystamy, a inni na pewno także!

Miłego dnia!

Lisia Kita i Wilk

Jeśli Ci się podobało, to podziel się z innymi!